Na ożywienie NADZIEI


Mój tato mawiał, że gdyby miał wybierać między swoją ciężką, murarską pracą a moją katechetyczną w szkole, to zdecydowanie wybrałby jeszcze raz pracę fizyczną. Dlaczego? Ponieważ owoc tej pracy widoczny jest niemal natychmiast, a na dodatek jest dość trwały. Trudno się nie zgodzić. Praca apostolska bardzo często pozbawiona jest widocznych efektów, a jeśli pojawiają się owoce to bywa, że są nietrwałe. Wtedy przychodzi oskarżanie się, zniechęcenie, poczucie: osamotnienia, porażki, upokorzenia, a na końcu brak sensu i nadziei. Przesadzam? Niekoniecznie – wystarczy posłuchać chociażby katechetów. Matka Józefa Chudzyńska dostrzegała jak wirus zniechęcenia dopadał siostry i ożywiała ich nadzieję między innym taką prostą katechezą:

Bóg nie gardzi najlichszym człowiekiem i każdą najsłabszą istotę do siebie przygarnia, skoro się ona z dobrą wolą do Niego zwróci, a On ją na służbę swoją przyjmie. A potem używa ją za narzędzie do spełnienia wspaniałych dzieł swoich, jakoby Mu taka nieudolna istota potrzebną była, jakby się bez niej nie mógł obejść. Nadto często dopuszcza, że taka dusza psuje piękne dzieło Boże, jej powierzone. Mimo to Bóg nie przestaje posługiwać się ludźmi w dziełach swoich. Czyni to z dobroci, miłości i łaskawości swej dla nas, jak matka, gdy posługuje się dziecięciem, choć ono jej więcej przeszkadza i psuje, niż pomaga, ale miłość to czyni dla zadowolenia umiłowanej przez siebie istoty”.


WIARA - lekarstwo na oschłości i inne smutki

Depresje, przygnębienia, smutki, rozpacz, opuszczenia, samotność, kryzysy wieku młodego, średniego, starczego. Kto z nas nie przeżywał choćby jednego z tych stanów? Nasza założycielka wskazuje na trochę zapomniane ale niezawodne i bardzo proste lekarstwo:

Spójrzmy teraz na duszę uciśnioną; modli się, choć nie czuje zapału, czyta choć nie rozumie wiele; zdaje jej się, że w ciemnościach chodzi, żadnego nie odczuwa ożywienia, nawet w Komunii św.(...) Spogląda w niebo, lecz żadnej nie doznaje pociechy - okropne to jej życie - a jednak ta dusza pracuje, krząta się, nawet się uśmiecha. Cóż jej daje tę niespożytą siłę - oto wiara!

Wiara ją nauczyła, że tak się Bogu podoba, że to Bóg każe jej znosić to opuszczenie za grzechy; widzi jak Pan Jezus kona w Ogrójcu pod brzemieniem strasznego opuszczenia, każe więc i jej trwać przy sobie mimo oschłości; ta wiara osładza jej cierpienie, ona gotowa choćby całe życie spędzić w takim ucisku; wie, że to wszystko przejdzie; wie, że umrze i tego Boga, dla którego wszystko czyniła i cierpiała, będzie oglądała w wieczności.
                                                               Józefa Chudzyńska

foto: https://graficzek.wordpress.com/